środa, 30 maja 2012

He’s name is Sonny




Czwartek z muzyką! Recenzuje Grzegorz Wincenty-Cichy.

Bangarang
Skrillex
Warner
2012

Niektórzy widzą w nim uosobienie nowoczesnego dubstepu, tego już bez nawiązań do reagge, opartego głównie na wtłaczającym w fotel basie. Choć jest to gruba przesada – w samej Wielkiej Brytanii scena ta jest niesamowicie silna – to jednak nie można odmówić Skrilleksowi sporego wkładu w gatunek. Jego produkcje są zawsze doskonałe technicznie, taneczne (choć mroczne) i nie nudzą. Sonny John Moore urodził się w 1988 roku w Californi. Ten zachodni stan sprzyja garażowemu graniu, tak więc młody producent jeszcze sześć lat temu stał na czele posthardcorowej formacji From First To Last, z którą nagrał dwie płyty. W 2010 przyjął pseudonim Skrillex, a chwilę potem wydał na świat przepełnioną przesterowanym basem płytę My name is Skrillex. Środowisko w mgnieniu oka podchwyciło jego niezwykły feeling i prawie z dnia na dzień wprowadzono go na dubstepowe salony. Zeszły rok był dla niego żniwem pochwał, godnych pozazdroszczenia. Nominacje w pięciu kategoriach do Grammy, nominacja do Sound of 2012 telewizji BBC oraz tytuł Artist of the Year w kategorii muzyka elektroniczna od MTV. Skrillex zasłynął też w Internecie teledyskiem do utworu First Of The Year (Equinox), którego streszczać nie mam zamiaru, ale polecam go z ręką na sercu. Gdy pojawiła się informacja o nowej epce artysty, sam nie wiem, czy bardziej czekałem na teledysk ją promujący, czy na sam krążek. Klip mnie nie zawiódł, wydawnictwo nie rozczarowało, ale też na łopatki nie położyło. Tytułowy Bangarang oraz utwory Kyoto i Summit są chyba najjaśniejszymi punktami siedmioutworowej płyty...

Ciąg dalszy recenzji w majowym numerze MUSLI MAGAZINE - www.muslimagazine.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz